Pocztki mojej kariery zawodowej w UK mialy miejsce w Pret-A-Manger, gdzie przez trzy miesiace nosilam zaszczytny tytul Team Member ;) Praca w coffee shopie jaka jest, kazdy wie, kto pracowal, w moim przypadku dochodzily jeszcze bardzo poranne pobudki, ktorych nie znosze (shifty zaczynaly sie o 6 rano!). Nie da sie ukryc, ze jest to ciezka fizyczna praca, wlacznie z dzwiganiem ciezarow, praca na stojaco, itd poza tym, a moze przede wszystkim chcialam zaczac pracowac glowa. Swiezo po studiach, bardzo brakowalo mi codziennych wyzwan intelektualnych i martwienie sie, ze zrobilam cappuccino zamiast latte przez pomylke nie bylo tym, co chcialam robic przez reszte zycia;)
Zaczelam szukac pracy - ze skromnym doswiadczeniem zawodowym w ogole, a w UK tym bardziej, wiedzialam, ze moje szanse na super prace sa nikle. Poprosilam kolezanke o pomoc przy przeredagowaniu mojego polskiego cv na angielskie. Zrodlem ofert pracy bylo gumtree. Stosowalam metode walca drogowego, czyli 'na mase', ktora teraz - zastrzegam - zupelnie odradzam! Metodzie tej trzeba jednak oddac sprawiedliwosc i przyznac, ze sukces odnioslam i prace znalazlam (po 3 tygodniach wysylania odpowiedzi na mnostwo ogloszen). Ciekawostka - calkiem niedawno inna koleznka pracujaca w dziale HR pewnej firmy znalazla zupelnie przez przypadek moje CV wyslane kilka lat temu w trakcie tamtych poszukiwan. Utknelo gdzies pod papierami, nikt go najprawdopodobniej nie czytal. Dlatego nie polecam tej metody, bo cv pisane na 'jedno kopyto' nie wyroznia sie i trudno je wyluskac z setek innych.
Przechodzac do sedna, zostalam w koncu zaproszona na rozmowe kwalifikacyjna i dostalam prace na recepcji w business centre. Z perspektywy czasu i doswiadczen wyniesionych z tej firmy wiem, ze trafilam wtedy w doskonaly czas, kiedy bardzo pilnie poszukiwali kogos, a ja musialam dac tylko tygodniowy notice. Troche tez pomoglam sobie poprzez dopytywanie sie o rezultat rozmowy (byl to okres sporego zamieszania w firmie i nie dostalam odpowiedzi w obiecanym czasie, co sprawilo, ze nie siedzialam z zalozonymi rekami, ale dzwonilam i pisalam).
W koncu uzyskalam odpowiedz. Pozytywna. Musze przyznac, ze bardzo sie cieszylam, bylo to dla mnie takze wielkie wyzwanie. Nie pracuje juz w tamtej firmie, ale jestem wdzieczna za start, ktory mi umozliwila.
Mysle, ze 'wyrwac sie ' z coffee shopu pomogla mi moja wlasna wielka potrzeba zmiany i robienia czegos innego niz kanapki czy kawa. Wiedzialam, ze musze cos ze soba zrobic i bardzo tego chcialam. Nie zrazalam sie odpowiedziami o odrzuceniu mojego cv, wysylalam jeszcze wiecej, wierzac, ze w koncu cos znajde.
Zycze Wam wszystkim powodzenia - zmiana jest mozliwa. Trzeba tylko mocno chciec i wytrwale do tego dazyc!
wt., 11/17/2009 - 18:34
Witajcie!
Pocztki mojej kariery zawodowej w UK mialy miejsce w Pret-A-Manger, gdzie przez trzy miesiace nosilam zaszczytny tytul Team Member ;) Praca w coffee shopie jaka jest, kazdy wie, kto pracowal, w moim przypadku dochodzily jeszcze bardzo poranne pobudki, ktorych nie znosze (shifty zaczynaly sie o 6 rano!). Nie da sie ukryc, ze jest to ciezka fizyczna praca, wlacznie z dzwiganiem ciezarow, praca na stojaco, itd poza tym, a moze przede wszystkim chcialam zaczac pracowac glowa. Swiezo po studiach, bardzo brakowalo mi codziennych wyzwan intelektualnych i martwienie sie, ze zrobilam cappuccino zamiast latte przez pomylke nie bylo tym, co chcialam robic przez reszte zycia;)
Zaczelam szukac pracy - ze skromnym doswiadczeniem zawodowym w ogole, a w UK tym bardziej, wiedzialam, ze moje szanse na super prace sa nikle. Poprosilam kolezanke o pomoc przy przeredagowaniu mojego polskiego cv na angielskie. Zrodlem ofert pracy bylo gumtree. Stosowalam metode walca drogowego, czyli 'na mase', ktora teraz - zastrzegam - zupelnie odradzam! Metodzie tej trzeba jednak oddac sprawiedliwosc i przyznac, ze sukces odnioslam i prace znalazlam (po 3 tygodniach wysylania odpowiedzi na mnostwo ogloszen). Ciekawostka - calkiem niedawno inna koleznka pracujaca w dziale HR pewnej firmy znalazla zupelnie przez przypadek moje CV wyslane kilka lat temu w trakcie tamtych poszukiwan. Utknelo gdzies pod papierami, nikt go najprawdopodobniej nie czytal. Dlatego nie polecam tej metody, bo cv pisane na 'jedno kopyto' nie wyroznia sie i trudno je wyluskac z setek innych.
Przechodzac do sedna, zostalam w koncu zaproszona na rozmowe kwalifikacyjna i dostalam prace na recepcji w business centre. Z perspektywy czasu i doswiadczen wyniesionych z tej firmy wiem, ze trafilam wtedy w doskonaly czas, kiedy bardzo pilnie poszukiwali kogos, a ja musialam dac tylko tygodniowy notice. Troche tez pomoglam sobie poprzez dopytywanie sie o rezultat rozmowy (byl to okres sporego zamieszania w firmie i nie dostalam odpowiedzi w obiecanym czasie, co sprawilo, ze nie siedzialam z zalozonymi rekami, ale dzwonilam i pisalam).
W koncu uzyskalam odpowiedz. Pozytywna. Musze przyznac, ze bardzo sie cieszylam, bylo to dla mnie takze wielkie wyzwanie. Nie pracuje juz w tamtej firmie, ale jestem wdzieczna za start, ktory mi umozliwila.
Mysle, ze 'wyrwac sie ' z coffee shopu pomogla mi moja wlasna wielka potrzeba zmiany i robienia czegos innego niz kanapki czy kawa. Wiedzialam, ze musze cos ze soba zrobic i bardzo tego chcialam. Nie zrazalam sie odpowiedziami o odrzuceniu mojego cv, wysylalam jeszcze wiecej, wierzac, ze w koncu cos znajde.
Zycze Wam wszystkim powodzenia - zmiana jest mozliwa. Trzeba tylko mocno chciec i wytrwale do tego dazyc!
»