W Warszawie przez dwa lata pracowałam w Adecco jako Konsultant, zajmując się rekrutacją i selekcją pracowników, ale była to praca bardzo ściśle związana z pracą HR-owca. Jak przyjechałam do Londynu, byłam mile zaskoczona, bo posypały się interview i oferty pracy...z innych agencji rekrutacyjnych na miejscu. Aczkolwiek przeżyłam szok i niemiłe doświadczenie, jak przyjęłam jedną z takich prac - myślałam, że łatwiej będzie mi się na początku zaczepić w konsultingu, a potem przejść do HR-u w jednej firmie. Praca Konsultanta w Anglii nie ma jednak nic wspólnego z pracą w dziale HR!!! To praca Telemarketera - sprzedaje się CV przez telefon! Odradzam wszystkim pasjonatom pracy w HR, chyba, że ktoś kocha sprzedaż. Ja myślałam, że zwariuję – zrezygnowałam po pół roku, bo już nie mogłam wytrzymać...Bardzo mi było potem ciężko przekonać konsultantów w agencjach, że nadaję się do HR...Pomogły 2-letnie studia MA Human Resource Management umożliwiające ubieganie się o przynależność do Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD). Nie ukrywam, że Brytyjscy pracodawcy bardzo zwracają na to uwagę. Niestety - bo konkurencja w tej branży, jak się później zdążyłam zorientować jest dość duża…Do dzisiaj w związku z tym, jak i sytuacją na rynku pracy pracuję już w drugiej firmie na kontrakcie, ale było warto, w końcu w upragnionym dziale HR. Choć niestety, mimo 3-letniego w sumie doświadczenia w rekrutacji i selekcji w firmach konsultingowych musiałam zacząć od pracy Administratora w takim dziale z niższą pensją niż gdybym przeszła na stanowisko Konsultanta. Ale najważniejsze to robić, co się lubi i wierzyć, że się uda mimo przeciwności losu...
Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim początkującym HR-owcom na brytyjskim rynku pracy! Dajcie znać, jakbyście chciały/eli się dowiedzieć czegoś więcej.
czw., 11/26/2009 - 23:15
W Warszawie przez dwa lata pracowałam w Adecco jako Konsultant, zajmując się rekrutacją i selekcją pracowników, ale była to praca bardzo ściśle związana z pracą HR-owca. Jak przyjechałam do Londynu, byłam mile zaskoczona, bo posypały się interview i oferty pracy...z innych agencji rekrutacyjnych na miejscu. Aczkolwiek przeżyłam szok i niemiłe doświadczenie, jak przyjęłam jedną z takich prac - myślałam, że łatwiej będzie mi się na początku zaczepić w konsultingu, a potem przejść do HR-u w jednej firmie. Praca Konsultanta w Anglii nie ma jednak nic wspólnego z pracą w dziale HR!!! To praca Telemarketera - sprzedaje się CV przez telefon! Odradzam wszystkim pasjonatom pracy w HR, chyba, że ktoś kocha sprzedaż. Ja myślałam, że zwariuję – zrezygnowałam po pół roku, bo już nie mogłam wytrzymać...Bardzo mi było potem ciężko przekonać konsultantów w agencjach, że nadaję się do HR...Pomogły 2-letnie studia MA Human Resource Management umożliwiające ubieganie się o przynależność do Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD). Nie ukrywam, że Brytyjscy pracodawcy bardzo zwracają na to uwagę. Niestety - bo konkurencja w tej branży, jak się później zdążyłam zorientować jest dość duża…Do dzisiaj w związku z tym, jak i sytuacją na rynku pracy pracuję już w drugiej firmie na kontrakcie, ale było warto, w końcu w upragnionym dziale HR. Choć niestety, mimo 3-letniego w sumie doświadczenia w rekrutacji i selekcji w firmach konsultingowych musiałam zacząć od pracy Administratora w takim dziale z niższą pensją niż gdybym przeszła na stanowisko Konsultanta. Ale najważniejsze to robić, co się lubi i wierzyć, że się uda mimo przeciwności losu...
Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim początkującym HR-owcom na brytyjskim rynku pracy! Dajcie znać, jakbyście chciały/eli się dowiedzieć czegoś więcej.
Marta
»